Mysliwiec
#1
Napisano 22 lipiec 2005 03:35
Zapraszam do dialogu rowniez osoby zajmujace sie tak zwanymi
lowami "bez krwawymi"czyli polowania z aparatem.
http://www.mysliwstwo.pl/dol.html
Zapraszam
#2
Napisano 22 lipiec 2005 03:39
#3
Napisano 26 lipiec 2005 12:40
Cała lodówa w ''dziczyznie''... :roll:
#4
Napisano 27 lipiec 2005 01:30
#6
Napisano 27 lipiec 2005 02:03
"Żywot łowiecki ma w sobie to niezrównanie rozkoszne, że jest cały stopniowym wcielaniem w życie i ziszczaniem się najczarowniejszych snów. Jawa zaś od tych snów bywa najczęściej stokroć jeszcze piękniejsza.
... Pierwszy lis - to triumf przebiegłości młodzieńczej nad przebiegłością chytrego zwierza. Pierwszy dzik - to już zdobycie ostróg rycerskich. Pierwszy kozioł w majowy poranek na leśnej polanie z podjazdu... nie strzelony - to pierwsze zwycięstwo w nas poety-myśliwego nad młodym strzelcem.
... Pierwsze polowanie na wiosennym ciągu na słonki wieczorem - to pierwsza schadzka miłosna myśliwego z dziewiczą przyrodą.
... Pierwszy cietrzewi tok - to pierwsza nasza noc miłości z ukochaną naturą.
A pod pieśnią głuszca - po raz pierwszy posłyszaną - następują zaślubiny na wieki wieków duszy myśliwskiej z duszą puszczy..."
- Julian Ejsmond
#7
Napisano 27 lipiec 2005 02:26
dla zainteresowanych link:
http://www.kniejatv.pl/
#8
Napisano 27 lipiec 2005 02:58
http://www.wilk.pentex.pl/wilki/76.jpg
http://www.wilk.pentex.pl/wilki/6.jpg
http://www.wilk.pentex.pl/wilki/45.jpg
http://www.wilk.pentex.pl/wilki/14.jpg
http://www.wilk.pentex.pl/wilki/29.jpg
Dzieki swej madrosci i przebieglosci ,przetrwaly i maja sie dobrze.
Hej
#9
Napisano 27 lipiec 2005 08:28
#10
Napisano 28 lipiec 2005 02:24
Trudno sie z tym zgodzic.
Oto opowiesc jednego z nich.
#11
Napisano 28 lipiec 2005 02:27
W potocznym rozumieniu myśliwy to ponoć taki człowiek, który na otaczającą go przyrodę patrzy wyłącznie wzdłuż lufy. Można mieć takie zdanie. Można też uważać, że Słońce kręci się wokół Ziemi, a głowa jest potrzebna tylko po to, by krawat nie spadł. Wysiłki całych pokoleń myśliwych, by ten schemat myślenia przestał obowiązywać nawet w dobrym towarzystwie, przypominają karmienie wieloryba przez smoczek.
W jednym z "Łowców" zamieszczono zdjęcie dokumentujące godowy taniec bodaj najpiękniejszych, najdostojniejszych polskich ptaków - żurawi. Nie wiem, czy także Czytelnikom - miłośnikom polskiej przyrody, żuraw kojarzy się z dżentelmenem we fraku, dostojnie kroczącym na wyjątkowo długich nogach przez salony łąk i zbóż. Elegancja i wdzięk w każdym ruchu.
Kiedyś zasiadłem na kozła na rozległym polu jęczmienia. Rozłożyłem na ziemi futerał na sztucer, usiadłem na nim i, oparłszy się wygodnie plecami o słup trakcji energetycznej, oczekiwałem na pojawienie się wyproszonego od przyjaciół z koła rogacza. Słońce chyliło się ku zachodowi. Zamiast rogacza wylądowały przy mnie żurawie. Siedziałem bez ruchu. Po paru chwilach żerowania żurawie rozpoczęły taniec. Tego widoku nie zapomnę nigdy. Nawet najpiękniejszy bal nie miał w sobie tyle uroku, fantazji, dostojeństwa. Z bardzo bliskiej odległości obserwowałem podrygi, podskoki, pokłony, zwroty i obroty. Nigdy bym nie podejrzewał tych ptaków, o posturze wyfraczonego dżentelmena, o niezwykłą elegancję ruchu, lekkość i zwinność.
Nie wiem, ile czasu trwał wspaniały taniec żurawi. Patrzyłem na te niemałe przecież ptaki jak urzeczony. Ptaki zaś zachowywały się tak, jakby im układy taneczne wymyślił wybitny choreograf, a rytm podawała wspaniała kapela, słyszana tylko przez tancerzy. Bal żurawi trwał w najlepsze, gdy na jęczmień wyszedł kozioł. Mój, bo starałem się o odstrzał przez prawie rok. Kozioł, na dodatek trójtykowiec, co było doskonale widać gołym okiem. Lecz jak tu strzelać selekta, gdy obok trwa bal żurawi? Niecierpliwie czekałem, kto pierwszy skończy: kozioł - żerowanie czy żurawie - tańce. Niestety, zapamiętale tańczące ptaki chyba nie spodobały się koziołkowi, bo sobie poszedł precz. Zaraz po jego odejściu odleciały do swoich gniazd żurawie. Trójtykowca strzelił przyjaciel.
Na ziemi kaszubskiej zasiadłem na byka. Śródpolna łąka przecięta rowem odwadniającym ciągnęła się hen, pod położony na zboczu las. Na tę łąkę, tylko nie wiadomo z której strony, miał wyjść gwarantowany byk. Kolega podrzucił mnie samochodem w okolice ambony sporo przed świtem. Ambona okazała się niezwykle niewygodna, z otwieraną klapą w podłodze, o czym mi przyjaciel nie powiedział. Dopiero gdy przydzwoniłem głową w deski, aż klapa podskoczyła, zrozumiałem, że będzie to dzień pełen niespodzianek. Pole obserwacji było natomiast rewelacyjne - po obu stronach ambony rozciągały się łąki. Usiadłem okrakiem na równie chybotliwej, co skrzypiącej przy każdym poruszeniu ławce i rozpocząłem penetrację terenu. Po pewnym czasie oswoiłem się z okolicą, powyznaczałem sobie odległości, na które będę mógł strzelać, ułożyłem broń pod ręką i zacząłem nasłuchiwać. Cisza aż w uszach dzwoniła. Okolica spała, chociaż świt był tuż, tuż.
Po pewnym czasie na odległym krańcu łąki, za nieściętymi pokrzywami, wyższymi od niejednego młodnika, wypatrzyłem rosłego jelenia. To był on - król puszczy. Stanowczo za daleko na skuteczny strzał. Musi podejść bliżej. Jeleń spokojnie żerował, od czasu do czasu podnosząc głowę, na której pysznił się wspaniały wieniec. Kierował się w moją stronę. Tylko dlaczego tak powoli? Wiatr był sprzyjający. Podniecony czekałem, aż podejdzie bliżej. Podchodził.
Po kilkunastu minutach obserwacji "mojego" byka obejrzałem się, i oczom nie uwierzyłem. Na drugim końcu łąki pasły się cztery byki. Nawet nie zauważyłem, skąd wyszły. No, myślę sobie, któryś musi być mój. Praktycznie każdy z tej czwórki nadawał się do odstrzelenia. Wytypowałem dwa. Dwa absolutne selekty. Cała czwórka zmierzała w moją stronę.
Znowu obejrzałem się. W tym czasie, gdy wpatrywałem się w chmarę, do "mojego" byka dołączyło jeszcze osiem sztuk: dwa byki, cztery łanie, dwa cielaki. Istna klęska urodzaju. Aż kark mnie rozbolał od kręcenia głową to w jedną, to w drugą stronę. A obie chmary zachowywały się tak, jakby znały doskonale skuteczność strzału mojego sztucera. Nie zbliżały się zbytnio.
Każdy myśliwy zna te męki. Zejście z ambony i próba podejścia, zwłaszcza przy ciężko otwierającej się i piszczącej klapie - niemożliwe. Pozostało czekać na łaskawość św. Huberta. Cierpliwie więc czekałem.
Rozwidniło się zupełnie. Zobaczyłem, że siwy mróz oblepił srebrzystym szronem trawy, wśród których myszkowały lisy. Srebrzysty dywan nabierał coraz jaśniejszej barwy, lecz mimo to jelenie nadal spokojnie żerowały. Może dlatego, że w łąkowej dolinie było nieco ciemniej niż na szczytach zboczy.
Nagle chmara, żerująca pod wodzą "mojego" byka, podniosła głowy. Po paru sekundach już jej nie było. Zwierzęta w popłochu uciekły do lasu. Na miejscu ich żerowania pojawiły się dwa psy. Jeden rosły, chartopodobne bydlę, o rudawej sierści, drugi jamnikowaty kundel. Skąd tu psy o tej porze? - zastanawiałem się. Do najbliższej wioski było ze cztery kilometry. Dzikusy zaś, obwąchawszy ślady jeleni, skierowały się w moją stronę. Pozostała chmara jeleni żerowała, kierując się powoli w stronę lasu. Odległość do niej przekraczała znacznie dwieście metrów. Śledziłem bieg psów. Zwietrzyły chyba coś, bo mały zaczął lawirować w oszroniałej trawie. Duży zaś stanął na zboczu i czekał na efekty tropienia kolesia. Z wysokich pokrzyw, wprost na skarpę rowu, wysunął się zając. Jeszcze go czworonożni kłusownicy nie dostrzegli. Rudzielec przysunął się do mnie o jakieś czterdzieści kroków, gotów do pościgu za niewidocznym jeszcze zającem. Jelenie stanęły pod lasem w pełnym już słońcu. Po chwili zniknęły między sosnami. Podniosłem sztucer. Pies stał ziając, jakby niedawno zakończył długi pościg. Przyłożyłem broń do oka. Huknął strzał. Jednego drapieżnika mniej - pomyślałem, schodząc z ambony. Kątem oka widziałem, jak kundlowaty uciekał gdzie pieprz rośnie. Przyjechał kolega i wspólnie zakopaliśmy martwego szkodnika.
Idąc do samochodu przez wysrebrzoną łąkę, popatrzyłem pod słońce. Na każdym źdźble trawy wisiała, niczym najwyższej klasy brylant, kropla zamarzniętej rosy. Kilkunastohektarowa łąka pokryta była wyjątkowej urody brylantowym kobiercem. Tego widoku, równie krótkotrwałego, co urokliwego, nigdy nie zobaczy ten, kto nie był na ambonie, któremu myślistwo kojarzy się wyłącznie z polowaniem. Ileż dzieł malarskich, literackich, poetyckich, rzeźbiarskich - prezentowanych również na łamach ŁP - opiewało niezwykłej wprost urody widoki przyrody, dostrzeżone właśnie podczas polowań, zasiadek, podchodów. O te doznania będzie uboższy każdy, komu obce są myśliwskie emocje. Telewizja może pokazać dużo z uroków przyrody, ale takich wrażeń trzeba szukać samemu.
Jakże żałowałem wtedy, że nie zabrałem ze sobą aparatu fotograficznego lub kamery. Taniec żurawi, brylantowa łąka nie zostały, niestety, uwiecznione. Mam jednak nadzieję, że jeszcze ktoś to kiedyś zrobi, wszak dziś sprzęt jest coraz mniejszy, cichszy, lżejszy, precyzyjniejszy. Chociaż wydaje mi się, że żaden sprzęt nie odda niepowtarzalnej barwy, tła, pogody, towarzyszących tym zjawiskom. To trzeba przeżyć. Wtedy, gdy zagrają wszystkie elementy, wrażenie artystyczne jest niesamowite.
Coraz mniej jest spokojnych zakątków dla wszelakiej zwierzyny. Dobrze się stało, że możemy legalnie eliminować szkodniki wtórne, jakimi są zdziczałe psy i koty. Zwierzyna ma dosyć naturalnych, pierwotnych wrogów. Z nimi też trzeba toczyć trudną grę o właściwe proporcje ilościowe. Oczywiście, w ramach obowiązujących przepisów. Gdy kiedyś tego zaprzestaniemy, gwałtownie zacznie się kurczyć świat dzikich zwierząt, dziewiczej przyrody. Wtedy takich wrażeń już nikt nie będzie opisywał, fotografował. Bo ich po prostu nie będzie. O tyle będzie uboższy świat, przyroda, a także nasze, coraz biedniejsze, wewnętrzne życie.
Stefan Pańtak
#12
Napisano 28 lipiec 2005 02:38
powyzej napisana opowiesc :
Gierka on-line p.t. polowanie na dziki
http://www.dziki.serwis.prv.pl/
Milej zabawy zycze
Pozdrowionka
#13
Napisano 29 lipiec 2005 03:16
#14
Napisano 29 lipiec 2005 03:19
Michal Suminski byl autorem tego programu,bardzo ciekawie i obrazowo
opowiadal o swoich przygodach .
Dla przypomnienia postaci
http://www.filmweb.p...ptions?id=85010
#15
Napisano 29 lipiec 2005 03:25
#16
Napisano 29 lipiec 2005 03:34
Zapraszam
http://www.leaderfil...hp?mod=download
Odzyly wspomnienia z dziecinstwa
Hej
#17
Napisano 04 sierpień 2005 03:04
Widze ze temat sie rozwija
KONTYNUJMY WIEC
#18
Napisano 04 sierpień 2005 03:10
chyba w kazdym regionie swiata w zamieszchlych czasach,
polowano tym rodzajem broni.
W Ameryce Polnocnej ,sposob takiego polowania jest dalej popularny i legalny. 8)
http://linux.bowhunt...ng-Hog-Hunt/aab
#19
Napisano 04 sierpień 2005 03:13
takiego mozna jednak pozazdroscic :shock:
http://linux.bowhunt...ery/album05/aaq
#20
Napisano 04 sierpień 2005 03:17
#21
Napisano 04 sierpień 2005 04:01
Kola lowieckiego
http://pzl.suwalki.p...=2&kolo=puszcza
Jesli ktos z Was posiada jakies adresy lub kontakty internetowe zwiazane z czlonkami Kola nr.1 Puszcza w Piszu to prosze o informacje 8)
Dzieki z gory
#22
Napisano 04 sierpień 2005 04:33
tzn.na zdjeciu jest obecny prezes Slawomir Dziarkowski
a nazwisko jest Andrzej Nowicki.
:evil:
#23
Napisano 05 sierpień 2005 01:52
Trzeba przyznac ze noweczesne luki choc odbiegaja wygladem od tradycyjnych sa od nich duzo skuteczniejsze.
Jednak mozna znalezc w Ameryce mysliwych ,ktorym blizsze sercu sa te stare,drewniane.
Mialem okazje zobaczyc kilku z nich na strzelnicy .......musze przyznac ze bylem pod wrazeniem ich celnosci.
:shock:
Postanowilem jednak poprosic o pozwolenie na oddanie strzalu.Mowilem mu ,ze w Polsce polowalem z broni palnej lecz nigdy z luku.
Celowalem do sylwetki koziolka
(pierweszy raz z luku........prawdziwego!!!)
Przyznam ,moze nie zabrzmi to skromnie ale oddalem dwa strzaly celne
a w dodatku na komore (dla mniej wtajemniczonych w serce)
Radosci nie bylo konca.
Pozdrawiam
#24
Napisano 05 sierpień 2005 02:47
#25
Napisano 07 sierpień 2005 20:48
#26
Napisano 08 sierpień 2005 02:40
Cytat
Nie powiem ci ile kosztuje kilogram dziczyzy ,poniewaz prawie dwa lata nie ma mnie w kraju wiec nie wiem jakie sa aktualne ceny.
Jesli chodzi o kupno to moze byc maly problem.'
Najlepiem to miec znajomego mysliwego i sie jakos dogadac.
pozdrowionka
#27
Napisano 08 sierpień 2005 02:44
Tam podaja potrawy z dziczyzny.
hej :wink:
#28
Napisano 08 sierpień 2005 07:37
Tam smaki dzięki Marzence
Pozdrawiam :wink:
PS Janusz jak masz zb.yt fotek to breyt@o2.pl 8)
#29
Napisano 08 sierpień 2005 10:07
#30
Napisano 10 sierpień 2005 02:46
Cytat
PS Janusz jak masz zb.yt fotek to breyt@o2.pl 8)
Nie bardzo rozumiem jakie fotki masz na mysli?
Czy te o tematyce przyrodniczo -lowieckiej czy inne?
hej
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych














